Bienvenue dans le sud

weekend spędzony w prywatnym raju na południu. kocham to miejsce, nie wiem, czy gdziekolwiek na Ziemi czuję się tak jak tam. w końcu był czas na upragnioną fotosyntezę (niektórzy mogliby już wrócić z urlopu, że tak sobie pozwolę wtrącić tak zupełnie poza tematem!). basen, słońce i cykady, nawet muzyki nie potrzebowałam włączać. 100% chillu.

sobotnią wieczorową porą trochę kontaktu z ludźmi, dobra szama, port (porty są w ogóle najlepsze!) i wesołe miasteczko, po to tylko, żeby tam pospacerować, atrakcje mam tam już pozaliczane 🙂

a już totalnie, ale totalnie najfajniejszym eventem dla mnie jest tamtejszy niedzielny targ. ze wszystkim. warzywa, owoce, ubrania, bibeloty, kiełbasy, sery. wszystko. i nieważne, że chodzę na ten targ od zawsze. ile razy bym tam nie była, tak samo mnie on fascynuje.

zdecydowanie powinnam zamieszkać na południu. chociaż nie za bardzo wiem, co bym tam robiła, w sensie pracy ;p ale zawsze pozostaje opcja smażenia naleśników na plaży, albo zresztą gdziekolwiek indziej 😉

w niedzielę wieczorem możliwie szybki powrót na Montmartre i Fete de la musique 🙂 jedna impreza obok drugiej, ludzie tańczący na ulicy i saksofon niekoniecznie zawsze pasujący do sytuacji = dużo szczęścia 🙂

Lalondeweekend Lalondeweekend1 Lalondeweekend2 Lalondeweekend3 Lalondeweekend4 Lalondeweekend5 Lalondeweekend6 Lalondeweekend7 Lalondeweekend8 Lalondeweekend9 Lalondeweekend10 Lalondeweekend11 Lalondeweekend12 Lalondeweekend13 Lalondeweekend14 Lalondeweekend15 Lalondeweekend16 Lalondeweekend17 Lalondeweekend18 Lalondeweekend19

Reklamy

Jardin des Tuileries

Nic się ostatnio za specjalnie nie dzieje (w sensie okazji fotograficznych), więc kilka migawek ze spaceru sprzed tygodnia. nigdy nie ogarnę pogody w tym mieście. zmienia się jak w kalejdoskopie.jakoś nie było specjalnej weny do aparatu w ten weekend. niezbyt to zresztą zaskakujące. jestem tu już prawie miesiąc, nie wiem zupełnie kiedy to tak zleciało. kompletnie nie czuję potrzeby powrotu do Polski na najbliższy weekend, ale czasami trochę tęsknię. najbardziej za psem. właściwie to za obydwoma, z tą różnicą, że jednego już niestety nie zobaczę. boli, oczywiście, choć staram się o tym nie myśleć.

jestem trochę pogubiona w ostatnim czasie. nie bardzo się potrafię odnaleźć sama ze sobą. chyba właśnie to się dzieje, kiedy ma się dla siebie za dużo czasu, a tu jakby nie patrzeć, mam go naprawdę dużo. i tak czuję się rozdarta czy właściwie to tęsknie za Polską i kilkoma osobami tam, czy bardziej czuję potrzebę jakiegoś ułożenia sobie życia tutaj na ten moment. może właściwie jedno i drugie.

spacer Paris spacer Paris1 spacer Paris2 spacer Paris3 spacer Paris4 spacer Paris5 spacer Paris6 spacer Paris7 spacer Paris8